DHP
Dom Historii Podgórza powstał z inicjatywy Rady Dzielnicy XIII. Podstawowe założenia programowe to upowszechnianie, utrwalanie wiedzy o tradycjach, dorobku kulturalnym, architektonicznym i historycznym prawobrzeżnej części Krakowa.
Adres witryny: E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Rachunek z fabryki Waty i Opatrunków Michała Ludwika Dobrowolskiego.
Michał Ludwik Dobrowolski urodził się 5 marca 1853 w Rzeszowie.
Rozpoczął studia na wydziale filozoficznym na kierunku farmacja. Dyplom magistra farmacji uzyskał Na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1875 roku. Wykonany przez niego preparat na zaliczenie studiów, „Sinapin” do dzis jest przechowywany w zakładzie Chemicznym UJ –
Zaraz po skończeniu studiów rozpoczął prace w krakowskich aptekach . W roku 1876 rozpoczął imponującą podróż po europejskich aptekach i zakładach przemysłu farmaceutycznego od Tarnowskich Gór – gdzie zaczął pracę w aptece w roku 1876, przez Poznań, Zagłębie Ruhry, Paryż, Londyn, Wiedeń.
W 1884 r. udał się do Mediolanu gdzie pracował w fabryce produkującej preparaty galenowe. Tu właśnie poznał metody produkcji środków opatrunkowych, i zapewne tam narodziła się myśl założenia fabryki opatrunków chirurgicznych w Galicji. W tym także roku zaczął pełnić funkcję Bibliotekarza Towarzystwa Aptekarskiego. Pobyt Dobrowolskiego za granicą trwał w sumie 10 lat. W tym czasie nawiązał współpracę z Czasopismem Towarzystwa Aptekarskiego do którego przesłał 74 artykuły, w większości poruszające kwestie innowacyjności produkcji czy samych środków farmaceutycznych.
Zdawał także relacje ze światowej wystawy w Paryżu w 1878 r. był także oficjalnym delegatem lwowskiego towarzystwa aptekarskiego na V międzynarodowy kongres farmaceutyczny. Pracując w zagranicznych aptekach biegle operował językiem niemieckim, francuskim, angielskim i włoskim, ponadto znał oczywiście łacinę i grekę. Miał możliwość zaznajomienia się ze stanem nauk farmaceutycznych w lepiej rozwiniętych krajach Europy oraz z wybitnymi reprezentantami nauk i zawodu farmaceutycznego, i możliwości te jak pokazała późniejsza praktyka wykorzystał należycie.
Był dobrym znawcą ośmiu spośród obowiązujących wówczas w świecie farmakopei (urzędowo zatwierdzony spis leków i surowców leczniczych), a mianowicie austriackiej, niemieckiej, francuskiej, brytyjskiej, holenderskiej, norweskiej, szwajcarskiej i amerykańskiej. Na podstawie obowiązujących w Europie przepisów opracował „Krótkie zestawienie własności i sposobów dochodzenia czystości leków obowiązkowych" , które weszło w skład „Kalendarza do użytku farmaceutów i chemików" wydanego w 1882 r. oraz obszerny artykuł pt. „Rzut oka na ważniejsze lekowzory Europy i Ameryki".
Jesienią 1886 r. Michał Ludwik Dobrowolski powrócił na stałe z Mediolanu do Krakowa, z zamiarem założenia laboratorium farmaceutycznego w Krakowie i Lwowie. Za namową członków Komisji Przemysłowej Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego i jej aprobatą z dnia 16 kwietnia 1887 r., założył w maju 1887 r. „Krajową fabrykę opatrunków chirurgicznych", wyrabiającą watę higroskopijną, a przy niej laboratorium przetworów farmaceutycznych, w Nowej Wsi Narodowej (dzisiaj okolice ul. Krowoderskiej w Krakowie).
Był gorącym orędownikiem założenia w Krakowie „Szkoły Farmaceutycznej" i zgłosił chęć udostępnienia pomieszczenia na zorganizowanie laboratorium przeznaczonego na ćwiczenia chemiczne.
Po trzech latach (16.VII.1890) M. L. Dobrowolski napisał: „Przybywszy ... z Mediolanu do Krakowa i zamieszkawszy przy ul. Kurniki (w Nowej Wsi Narodowej ) miałem wielką chęć dać początek założeniu szkoły farmaceutycznej, dla której chciałem dać 1 ubikację (czyli pomieszczenie) w mem mieszkaniu..", Jednakże wobec braku własnej gotówki na Wystawienie laboratorium („kuchni chemicznej") i braku poparcia, a nawet odmowy wszelkiej subwencji ze strony Gremium Aptekarzy Krakowskich „ze względu na wielką odległość od Krakowa", (w rzeczywistości 2,3 km.) zmuszony był zrezygnować z tego projektu.
W r. 1894 M. L. Dobrowolski przeniósł laboratorium produkcyjne i fabrykę z Nowej Wsi Narodowej do miasta Podgórze na ul. Kalwaryjską 18. Co ciekawe w pierwszej krakowskiej książce telefonicznej w Krakowie według stanu z 1 maja 1896 jest podany numer telefoniczny do fabryki Dobrowolskiego numer to 200.
W latach 1903—04 do własnego obiektu na Krzemionkach (niedaleko od Kopca Krakusa), przy placu „Na Zbóju" 5 (później nr 8), którego nazwę zmieniono z czasem na ,”Plac Lasoty".
Obiekt był budynkiem murowanym o powierzchni 1500 m2, posiadającym 28 obszernych sal. Mieściły się tam: laboratorium badawcze, hale produkcyjne z maszynami do odtłuszczania i bielenia bawełny (tzw. blichownia), 9 zgrzeblarek do wyrobu waty, trzeparki, wilki, wirówki. Obok była fasownia opatrunków, magazyny na surowce, na wyroby gotowe, ekspedycja i ogólne biura handlowe. Fabryka była wyposażona w dwa kotły parowe o sile 32 KM poruszające maszyny i ogrzewające całą fabrykę oraz dynamo wytwarzające własną energię elektryczną.
Wodę potrzebną w dużych ilościach do produkcji (do odtłuszczenia, bielenia, płukania bawełny) pompowano z własnej bardzo głębokiej studni, gdyż wodociągów miejskich jeszcze wtedy nie było.
Stan zatrudnienia w fabryce w końcu XIX w. wynosił około 20 osób (w tym czterech pracowników umysłowych).
Odbiorcami całej produkcji waty, opatrunków itd. były szpitale i apteki Galicji Zachodniej i Wschodniej.
Oprócz oddziałów produkcyjnych M. L. Dobrowolski uruchomił także oddział handlowy pod nazwą „Dom komisowo-eksportowy", prowadzący sprzedaż nie tylko wyrobów własnych, lecz także innych dostawców: ziół leczniczych, wosku naturalnego, wyciągów leczniczych, gotowych pigułek, soków owocowych, drenów chirurgicznych. Dom Komisowo-Eksportowy sprzedawał także chemikalia wyrobu własnego laboratorium Dobrowolskiego.
Od 1890 r. spotykana jest coraz częściej w czasopismach, ogłoszeniach i innych dokumentach nowa nazwa przedsiębiorstwa: „Vis — Fabryka przetworów chemiczno-farmaceutycznych M. L. Dobrowolski w Krakowie".
Za swoje wyroby fabryka uzyskała 5 medali na wystawach higieniczno-lekarskich w Krakowie 1887 (wielki medal srebrny ministerstwa handlu), w 1888r, we Lwowie (dyplom honorowy na działalność publicystyczną i medal srebrny za produkty) w Krakowie 1891r.
(wielki medal srebrny) , we Lwowie 1894r. (medal srebrny) oraz złoty medal na wystawie farmaceutycznej w Pradze w 1896 roku.
Symbolem fabryki był czerwony krzyż opatrzony inicjałami M.L.D. Taki znak widniał na blankietach firmowych i na etykietach nalepianych na paczki waty, gazy białej czy jodoformowej.
Jednak na skutek protestu organizacji Czerwonego Krzyża kolor znaku fabrycznego /krzyża/ został zmieniony na złoty, a na zapasach etykiet z kolorem czerwonym trzeba było nadrukować kolor złoty.
Majątek Fabryki powiększał się, podobnie produkowany asortyment. W roku 1909 Dobrowolski zaczął szukać wspólnika, nabył w Wiedniu Fabrykę „Erste pharmazeutische Produktionsgesellschaft" z zamiarem rozszerzenia produkcji środków opatrunkowych w Wiedniu i uruchomienia jej we Lwowie.
Jednak już w 1913 r. w Kronice Farmaceutycznej ukazało się ogłoszenie ze „ze względów na podupadający stan zdrowia Dobrowolskiego właściciel fabryki jest w stanie sprzedać fabrykę i zakupioną niedawno kamienice w Wiedniu”, ostatecznie obiekt wiedeński został sprzedany. Po odzyskaniu niepodległości firma zmieniła nazwę w 1920 r. na „M. L. Dobrowolski, Fabryka Chemikalii, Opatrunków i hurtownia materiałów aptecznych, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Udziałowcami tej spółki byli Michał L. Dobrowolski, syn Mieczysław L. Dobrowolski, i zięć Józef Koperski.
Po śmierci Dobrowolskiego (w 1929 r.) fabryka przeszła w ręce dwóch jego synów: Kazimierza oraz Mieczysława Ludwika Dobrowolskich i była czynna pod nazwą „M. L. Dobrowolski, Fabryka Waty i Opatrunków"(od 1931),
W sierpniu 1932 roku nastąpiła ponowna zmiana nazwy ma zakłady przemysłowe Dobrowolscy Spółka z.o.o. lecz po roku w listopadzie 1933 r. powrócono do dawnej nazwy M. L. Dobrowolski i ska. Fabryka waty i opatrunków Spółka z.o.o i obniżono kapitał spółki do 20 000 zł. Zamiast Kazimierza Dobrowolskiego do Spółki weszli Henryk Szulkind, i Franciszek Roth obaj z Krakowa. Fabryka w okresie międzywojennym podupadała. Złożyło się na to kilka czynników – po pierwsze stan zdrowia Dobrowolskiego, po drugie początek lat 20-tych to okres hiperinflacji i trudnej sytuacji gospodarczej, który przyniósł upadek o wiele większym zakładom farmaceutycznym niż zakład Dobrowskiego, któremu udało się przetrwać. Do tego dochodził wielki kryzys światowy z przełomu lat 20 i 30-tych. Ostatecznie przedsiębiorstwo uległo likwidacji 17 października 1938.
Na zakończenie warto pokreślić popularność jaką cieszyła się fabryka w całym Krakowie. Otóż w Słówkach Tadeusza Boya Żeleńskiego w ostatnim rozdziale „Uzupełnienie” umieszczony jest m.in. wiersz po tytułem „Pobudka Grunwaldzka”
Zawiera on swoistą reklamę ośmiu znanych krakowskich firm w postaci okolicznościowego wiersza i samej reklamy po każdej zwrotce. Interesujący nas wyciąg z tego wiersza brzmi:
Naostrzyć mi miecze jak brzytwy
/następuje reklama zakładu szlifierskiego/
I ruszajcie śmiało do bitwy;
Chociaż który z was twarze we krwi własnej umaże
Dobrowolski nam dostarczy gratis bandaże.
Po tej zwrotce obwiedziona winietą widnieje właściwa reklama następującej treści:
DOBROWOLSKI - PODGÓRZE
poleca znakomite pasy przepuklinowe WITOŁD.
Bartłomiej Sawicki
podgórzanina, farmaceuty.
Ffabryka – pierwsza glicyjsk, któ®ą mięściła się przy ul. Parkowej 11 wPodgórzu
Pomysł na założenie fabryki opatrunków chirurgicznych zrodził się w Mediolanie. Był to ostatni przystanek podróży magistra Farmacji Michała Ludwika Dobrowolskiego po europejskich aptekach. Zachęcony przez członków towarzystwa farmaceutycznego, podbudowany zagranicznym doświadczeniem, wierny pozytywistycznym ideałom postanowił stworzyć pod koniec XIX wieku, w obrębie Krakowa fabrykę opatrunków chirurgicznych. Ostatecznie miejscem funkcjonowania i największego rozkwitu tego zakładu stało się Podgórze a ściśle mówiąc wzgórze Lasoty.
Dwóch burmistrzów Wolnego Królewskiego Miasta Podgórza - jeden z najkrótszym w historii Podgórza 77-dniowym stażem – Emil Serkowski, drugi – to ten, który połączył Podgórze z Krakowem czyli Franciszek Maryewski.
O obydwóch mówi się, że byli „ludźmi bez skazy”. Emil Serkowski i Franciszek Maryewski - to osoby – klucze do dziejów Podgórza. Ich przodkowie - de Fleury Puntnerowie, Nathmillerowie, Baruchowie, Korczyńscy to całe księgi opowiadające fascynujące opowieści o dziejach Podgórza i podgórzan. Przybyli do nowego miasta z różnych stron Polski i Europy.Byli wśród nich lekarze, prawnicy, urzędnicy, fabrykanci, przedsiębiorcy. Zmieniali oblicze Podgórza, wpływali na losy miasta i jego mieszkańców – jak bardzo?, gdzie można znaleźć miejsca które powstały za ich czasów i jeszcze do dziś szczęśliwie istnieją?, jak wyglądało wtedy Podgórze? I jakie anegdoty o swoich znamienitych przodkach wciąż żyją w ich rodzinach? – na te i inne pytania odpowie – wierzymy w to - wystawa.
Zapraszamy gorąco!
Autorzy:
Melania Tutak
Adam Sasinowski
Słów kilka o postaciach
Rodzina Serkowskich przybyła z Uścia Solnego pod koniec kolonizacji józefińskiej, a więc przed 1790 rokiem. Dziadek Emila Serkowskiego Józef Serkowski wraz z małżonką Marianną i z dwoma synami Józefem (ojciec Emila) i Janem osiedlili się w Podgórzu. Ojciec Emila Józef Serkowski był długoletnim urzędnikiem magistratu podgórskiego.
Rodzina Maryewskich przybyła z Warszawy w niedługim czasie po upadku powstania styczniowego - najprawdopodobniej około 1866 roku. Ojciec Franciszka Stanisław Ludwik Maryewski był fizykiem (lekarz) województwa sandomierskiego w latach 1827 – 1835 oraz członkiem Towarzystwa Dobroczynności Województwa Sandomierskiego. Zmarł w 1849 roku w Warszawie mając zaledwie 49 lat. Berta Neumark matka Franciszka była córką Ignacego Neumarka i Marianny z Baruchów. Marianna Baruch była skoligacona
z Maurycym Baruchem oraz Hermanem Baruchem zamieszkałym w Podgórzu. Herman i Marianna Baruchowie są pochowani na Starym Cmentarzu Podgórskim.
Z Serkowskim i Maryewskimi wiążę się historia innych rodzin zamieszkałych Podgórzu miedzy innymi Puntnerów i Nathmillerów i krakowskiej rodziny Korczyńskich.
Adam Sasinowski
Fotografia z 1941 roku przedstawiająca Trzeci Most, zbudowany w latach 1903 – 1913(na metalowej konstrukcji mostu w górnej części fotografii widać biały napis Anno Domini 1912). Oficjalnie nazwano go mostem Krakusa. Autorem projektu mostu był wiedeński budowniczy Edward Zitter. Realizatorem projektu zaś (podobnie jak późniejszego Mostu im. Józefa Piłsudskiego) krakowskie zakłady Zieleniewskiego. Był to piękny most o żelaznej konstrukcji, kratownicowy, swym kształtem nasuwał skojarzenia z mostami budapeszteńskimi. Na Trzecim Moście miało miejsce uroczyste połączenie Krakowa z Podgórzem. Uroczystość odbyła się 4 lipca 1915 r. Prezydent Krakowa Juliusz Leo i burmistrz Podgórza Franciszek Maryewski podali sobie dłonie dokładnie na środku mostu.
W roku 1917 uruchomiono na nim linię tramwajową. W roku 1945 został częściowo wysadzony przez wycofujące się wojska niemieckie. W latach 1968 – 1971 most został rozebrany (pozostały podpory, które posłużyły nowej budowli) dając miejsce obecnie istniejącemu, który nosi nazwę Mostu Powstańców Śląskich. Jego projektantem był Józef Szulc. Obecny kształt zawdzięcza przebudowie z roku 1978.
Niestety nie posiada on w najmniejszym nawet stopniu urody i elegancji swojego poprzednika.
Prezentowaną fotografię wykonał prawdopodobnie niemiecki fotograf (podpisy na odwrocie w języku niemieckim) w czerwcu 1941 roku z kazimierskiego brzegu Wisły. Z lewej strony w tle mostu widać nieistniejącą już dziś kamienicę zamykającą pierzeję ówczesnego Placu Zgody - dzisiejszego Placu Bohaterów Getta (dziś na tym miejscu stoi hotel), zaś z prawej strony na trzecim planie bieleje sylwetka dawnego Składu Solnego. Panoramę z lewej strony zamyka sylweta Kopca Krakusa.
Wystawa fotografii Pawła Kubisztala
„Zabłocie tracone” to pierwsza z kilku ważnych wystaw, które wpisują się w rok obchodów 10-lecia działalności Domu Historii Podgórza – pierwszego i najstarszego muzeum dzielnicy w Krakowie.
Będziemy w tym roku opowiadać o kondycji Podgórza w nawiązaniu do jego historii, o podgórzanach tych z odległej historii, ale również o nas samych, o teraźniejszości o tożsamości lub jej braku, o tym czy w Podgórzu potrzebne jest muzeum, będziemy Państwu prezentować zbiory i namawiać na wspólne tworzenie „Podgórskiego archiwum pamięci”.
Rozpoczynamy refleksją. Nad Zabłociem, nad poprzemysłowym sercem Podgórza, zapleczem gospodarczymi dawnego miasta.
Oprócz fotografii znajdziemy tu komentarz historyczny, opisy poszczególnych miejsc – tych nieistniejących i tych, które jeszcze trwają. Kontrowersje, które nabrzmiały wokół tematu rewitalizacji Zabłocia i już wokół tej wystawy warte są skonfrontowania z naszym własnym przekonaniem. A jeśli go nie mamy, brakuje nam wiedzy, nie znamy historii Zabłocia, tej podgórskiej Atlantydy – wystawa opowie o znaczeniu, dawnym kształcie, upadku i traconym potencjale. Serdecznie zapraszamy.
Wernisaż: 9 lutego (czwartek), godzina 18.00, Dom Historii Podgórza, ul. Limanowskiego 13, wystawa potrwa do 6 kwietnia 2012.
O wystawie:
Zabłocie, dawna przemysłowa część Podgórza ulega dziś radykalnym przemianom. Trwa równanie z ziemią poprzemysłowych zabudowań, znikają całe kwartały miasta. W ich miejsce powstają nowe bloki i biurowce. Niektórzy nazywają to rewitalizacją, inni dewastacją. To pierwsza fotograficzna próba zwrócenia uwagi na to, co bezpowrotnie tracimy.
Prezentowane zdjęcia powstały w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Dokumentują kilkanaście obiektów, które zostały wyburzone lub radykalnie przekształcone i kilka kolejnych, które podobny los może spotkać w najbliższym czasie…
Wyburzenie starego i zastąpienie go „nowym” przedstawiane jest jako działanie konieczne i korzystne, bez względu na to, co zostanie zastąpione i czym.
Martwy pozostaje zapis w Lokalnym Planie Rewitalizacji dla Zabłocia, gdzie stwierdzono, że „celem nadrzędnym wynikającym z ochrony dziedzictwa kulturowego jest utrzymanie na Zabłociu klimatu dawnej dzielnicy przemysłowej.” Tego klimatu z pewnością nie można utrzymać niszcząc wszelkie ślady przemysłowej przeszłości.
To art terapeutyczna, integracyjna, edukacyjna wystawa poświęcona odzyskaniu przez Polskę niepodległości, przygotowana przez osoby niepełnosprawne z Warsztatów Terapii Zajęciowej "Emaus" pod kierunkiem Zbigniewa Perzanowskiego - artysty malarza, miłośnika fortyfikacji i historii lat 20. XX wieku, animatora zajęć w warsztatach terapii zajęciowych
35. uczestników warsztatów zinterpretuje, opowie poprzez prace plastyczne i instalację przestrzenną o wydarzeniach, które doprowadziły Polskę do odzyskania niepodległości w roku 1918. Szczególny nacisk zostanie położony na pejzaż pierścienia krakowskich fortyfikacji.
Na wystawie oprócz prac osób niepełnosprawnych prezentowane będą archiwalia, plany wojskowe z, plany wojskowe z omawianego, okresu, odznaczenia wojskowe, broń, mundury rekonstrukcje stanowisk fortecznych co ma stanowić ma komentarz do prac plastycznych interpretacji historii widzianej oczyma osoby niepełnosprawnej. Wystawę poprzedziło całoroczne przygotowanie uczestników poprzez wycieczki, wykłady , spacery, wizyty w muzeum i warsztaty plastyczne. Wystawa jest zwieńczeniem tego etapu ich edukacji i działań zmierzających do przygotowania osób niepełnosprawnych do pełnej integracji ze społeczeństwem.
AUTORZY PRAC PREZENTOWANYCH NA WYSTAWIE:
MICHAŁ BAŁDA, IWONA GĄSIOROWSKA, AGNIESZKA ŁYPIK, BARTOSZ PĄCZKO, DARIUSZ RZEŹNICKI, ŁUKASZ SZEWCZYK, MONIKA TARGOSZ, DARIUSZ WRONA, EWA ZADORA
ZBIGNIEW PERZANOWSKI, (KOORDYNATOR I AUTOR PROJEKTU)
Eksponat listopada to książka – „Kazania parafialne na niedziele całego roku.” Popularne i obrazowo ludowi opowiadane.” Ułożył ks. Jan Kompreda Proboszcz w Podgórzu. Wydane drukiem Karola Budweisera i Sp. w Krakowie w roku 1856.
Książka stanowiła najprawdopodobniej własność Ks. Sebastyana Redasa – taki bowiem podpis widnieje w książce. Przy nazwisku data 1912 rok.
Najpierw chwila historii. To już moja trzecia wystawa biżuterii w DHP na DOD. Tym razem na odstrzał poszły guziki. Gromadzone przez lata i bezczynne. Wreszcie uszczęśliwione, że nie muszą niczego zapinać, tylko mają wyglądać, zabłysły odkrytą urodą, przepychają się jedne przez drugie, tworząc faktury, kwietną łączkę, zagadkową abstrakcję, mozaikę i w wyniku tych starań stają się kolią, broszką, wisiorem dla pań.
A dla punków najpierw był żart, naszyjnik z mosiężnych muterek nanizanych na sznurek. W ślad za nich wyszły ze swojego środowiska jakieś pokrętła, fragmenty instalacji, wianuszki łożysk kulkowych, podkówki i blaszki do butów i puściły do mnie oko. Co miało znaczyć - Ty coś znowu wymyślisz. I powiedzcie jak tu nie ulec ich surowemu wdziękowi?
Zapraszam do Domu Historii Podgórza
Zenona Stróżyk - Stulgińska
Wernisaż: czwartek, 26.05.2011, godz. 20.00, ul. Limanowskiego 13Organizatorzy:
Fundacja Babel Images, Stowarzyszenie PODGÓRZE.PL i Dom Historii Podgórza (Dom Kultury „Podgórze”)
W ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie zapraszamy na niezwykłą, sensacyjną wręcz wystawę o nieco zagadkowym tytule.
Wystawa prezentuje przedwojenne fotografie, które odnalezione zostały na strychu jednej z krakowskich kamienic. Negatywy znajdowały się w kopercie podpisanej „Aron Babel. Podgórze”. Większość z nich była zniszczona, ale część udało się uratować. Fotografie wykonane aparatem średnioformatowym przedstawiają portrety mieszkańców Podgórza oraz sceny z życia codziennego prawobrzeżnej części Krakowa! Obok miejsc znanych i rozpoznawalnych możemy na nich odnaleźć także inne oblicze tej dzielnicy, ukryte w zaułkach i podwórkach kamienic. Autorowi udało się uchwycić unikalny charakter Podgórza.
Mossoczowie to Podgórzanie. Podobnie jak inni obywatele Podgórza przybyli do nowego, nieznanego miasta szukać lepszego losu, pracy, domu, aby osiedlić się i poczuć, że to miejsce będzie ich nową 'małą ojczyzną". O tym, że tak się stało i tym, jak to się stało opowiada nasza wystawa. Historia rodu Mossoczych to obraz dziejów Podgórza i podgórzan przełomu XIX i XX więku,czasu, który zmienił bieg historii osobnego dotąd miasta, opowieść o ludziach tworzących wówczas jego atmosferę i kształt. To portret rodziny, podgórskiego domu, wzorca zaangażowania w życie społeczności lokalnej, tak oczywiste w "dawmym" Podgórzu, a którego nasze pokolenie musi się uczyć od nowa. To opowieść o wzajemnym szacunku, miłości. Także o młodym życiu i o młodej śmierci do dziś okrytej mrokiem tajemnicy. Od niej zaczęła się historia naszej opowieści. Wyraz pragnień i marzeń Polaków o wolnej, sytej, bogatej ojczyźnie. Ich wizje których lustrem jest Podgórze i Kraków poznajemy we fragmentach "fantastycznej" powieści Michaliny Mossoczowej "Za tysiąc lat". To wreszcie refleksja nad czasem współczesnym, nad tym jak pamiętamy, jak pielęgnujemy rodzinne historie i rodzinne opowieści. Mossoczowie są tego rodzaju pamięci wzorcowym przykładem.
0 takich osobach, rodzinach, historiach będą opowiadać "Podgórzanie". Dziś zapraszam do "lektury" pierwszego rozdziału...
Melania Tutak - Kurator wystawy "Za tysiąc lat" czyli historia podgórskiego rodu Mossoczych"