Artykuły wg etykiet: rzeźba
czwartek, 22 kwietnia 2010 01:49
Andrzej Szajna
Andrzej Szajna (1865-1921) należy do przedstawicieli twórczości artystycznej przełomu XIX i XX wieku, którzy zasięgiem swej działalności i skalą podejmowanych zamierzeń znacznie przekroczyli wymiar li tylko lokalny. Udokumentowane realizacje w Krakowie (kościół św. Józefa w Podgórzu – ołtarz Matki Bożej Różańcowej oraz konfesjonały) czy we Lwowie (kościół św. Elżbiety), przypuszczalna współpraca z Janem Sas-Zubrzyckim i Teodorem Talowskim - najbardziej znanymi architektami tego czasu, pozwala widzieć w nim najwybitniejszego artystę związanego z Jasłem w pierwszym dwudziestoleciu XX wieku. Na zachowanym we fragmencie papierze firmowym pracowni Andrzeja Szajny widać neogotycką nastawę ołtarzową - znak obrazujący z jednej strony profil jego działalności artystycznej - czyli sztukę sakralną, z drugiej zaś zdradzający osobiste upodobania stylowe, pozwalające dziś nazywać Go rzeźbiarzem gotycystą.
Taka postawa artystyczna, w czasach, kiedy krystalizowała się maniera twórcza rzeźbiarza, nie była zjawiskiem bynajmniej odosobnionym. W końcu 1865 - kiedy Andrzej Szajna przyszedł na świat - neogotyk miał już za sobą ponad stuletni etap rozwoju. Apogeum fascynacji tym stylem, zarówno w architekturze jak i sztukach plastycznych, przypada jednak w Europie dopiero na drugą połową XIX wieku i trwa z powodzeniem nawet do lat dwudziestych następnego stulecia. Obejmuje zatem pełny okres życia i pracy artystycznej naszego rzeźbiarza.
Jeżeli w przyszłości uda potwierdzić się, opartą na rodzinnej tradycji, wiadomość o nauce czy wręcz akademickich studiach Andrzeja Szajny w Wiedniu i Budapeszcie, to owa swoistą predylekcja do gotyckiej maniery zyskać może dodatkową podbudowę. Ewentualny pobyt rzeźbiarza w Wiedniu należałoby lokalizować u ostatnim piętnastoleciu XIX wieku. Wiedeń - stolica ówczesnej monarchii Austro-Węgierskiej, uznać można w tym czasie za jedną ze stolic środkowoeuropejskiego gotyku. Wspaniale realizacje architektoniczne stolicy, ze słynnym Votivkirche na czele ze zbudowanym w latach I856-1879 przez Heinricha von Ferstela), na młodym absolwencie szkoły rzeźbiarskiej w Rymanowie zrobić musiały oszałamiające wrażenie i pozostawić wyraziste piętno na całe już jego artystyczne życie.
Postawa akademicka, coraz bardziej widoczna w tym czasie w poszczegó lnych środowiskach europejskich, uczyniły z gotyku naukę - pojmowaną jako kanon starannie wyuczonych i chętnie stosowanych form. Owa podręcznikowa poprawność regularność i symetryczność ówczesnego neogotyku, staje się próbą stworzenia jakiegoś idealnego obrazu architektury gotyckiej, pozbawionej świadomie wszelkich indywidualnych niuansów. Równolegle do realizacji praktycznych, zaczęły pojawiać się odpowiednie teksty literackie oraz wypowiedzi wybitnych pisarzy i teoretyków sztuki, propagujące architekturę gotycką, by wspomnieć choćby The Seven Lamps of Architecture Johna Ruskina (1849), czy Stundenbunch Rainera Marii Rilkego (1899).
Budowę neogotyckich kościołów, czy projektowanie (niekiedy wcale z nie mniejszym rozmachem) neogotyckich wyposażeń i wnętrz, zalecały w owym czasie wyraźnie również odpowiednie postanowienia władz kościelnych. We Francji od lat czterdziestych XIX wieku dostojnicy, tacy jak np. biskup Bordeaux, nakazywali ten styl dla wszystkich nowo powstających budowli sakralnych. W 1857 roku biskup Rodezu ogłosił kurendę, w której przedstawił pogląd , że sztuka nowożytna jest objawem upadku spowodowanego przez herezję i tylko sztuka romańska oraz gotycka jest, "sztuką prawdziwą" W roku 1852 na terenie Francji znajdowało się w budowie ponad 100 kościołów neogotyckich, a w samej tylko Anglii ponad 200. Kulminacja zainteresowania architekturą gotycką, przypadła jednak na drugą połowę stulecia, a - obok Francji i Anglii - głównym terenem tego rodzaju działalności architektów stają się kraje niemieckie.W neogotyckiej architekturze kościelnej drugiej polowy XIX wieku doszło do zatarcia dawnego zasadniczego podziału między kościołem miejskim i wiejskim, między katedrą a kościołem parafialnym. Kościoły te przestają się różnić nie tylko wielkością ale też zasadniczym architektonicznym programem. Na przełomie XIX i XX wieku, w wielu miasteczkach i wsiach coraz częściej spotykać możemy monstrualnych rozmiarów wiejskie katedry.
Na ziemiach polskich, podobnie jak w całej Europie, środowisko artystyczne także żywo interesowało się gotykiem i jego zastosowaniem w nowej architekturze sakralnej. W roku 1855 Józef Kremer publikuje swoje listy z Krakowa, w których daje jeszcze typową dla romantyzmu (wyraźnie mistyczną interpretację architektury gotyckiej. Dla krakowskiego uczonego gotycki kościół reprezentował „pełną idealizację sztuki i wyraz niczym nie skrępowanej wewnętrznej wolności oraz całkowite przezwyciężenie zmysłowej niematerialności”. Analizując krakowskie kościoły gotyckie Kremer podkreśla, że ich istotną cechą jest ,,całkowite zaniechane efektu zewnętrznego na rzecz skupienia się na wnętrzu. To ,,cofniecie się do wnętrza, a skupienie się w sobie jest pierwszą cechą każdego gotyckiego budynku”. W roku 1882 Karol Matuszewski, w artykule: O estetycznym dziejowym znaczeniu ostrołukowej architektury, wyraził zdecydowaną pochwałę stylu gotyckiego. W tym miejscu przypomnieć tez można słowa ks. Antoniego Brykczyńskiego z pracy Dom Boży to jest praktyczne wskazówki budowania, naprawiania i utrzymywania kościołów (1897): "Wiek XIX nie zdobył się na żadny nowy styl, ale w budowie kościołów wraca się, najczęściej do gotyckiego lub romańskiego, jako mających więcej cech religijnych, tego więc kierunku trzymać się nam także należy, budując przede wszystkim kościoły w stylu wiślano - bałtyckim do potrzeb naszych najwięcej zastosowanym, bo jest on dowodem powrotu ducha chrześcijańskiego, jaki również okazywać się zaczyna w kościelnym malarstwie i rzeźbie".
W takiej atmosferze artystycznej, ideologicznej i społecznej wyrasta osobowość rzeźbiarza Andrzeja Szajny. Tu, ze w swoich realizacjach rzeźbiarskich skoncentrował się On przede wszystkim na kreowaniu bogato zdobionych rzeźbą figuralną neogotyckich nastaw ołtarzowych, było z jednej strony potrzeba czasu - na przełom XIX i XX wieku w obszarze Galicji między Krakowem i Lwowem przypada bowiem największe nasilenie akcji budowlanej w zakresie sakralnej architektury neogotyckiej. Z drugiej zaś było najpewniej wyrazem osobistych zapatrywań estetycznych, które to właśnie w sztuce gotyckiej pozwalały widzieć Mu niezaprzeczalne piękno lekkość oraz religijna powagę i dostojność.
Książka Krystyny Szayny-Dec - wnuczki artysty to pierwsza próba monograficznego spojrzenia na twórczość wybitnego jaślanina. A mimo oczywistych niedostatków w zachowanym materiale archiwalnym, spowodowanych tragedią Jasła z 1944 roku, pożarem rodzinnego domu i zniszczeniem przechowywanych tam dokumentów, praca ta stanie się z pewnością ważnym przyczynkiem w badaniach nad przeszłością artystyczną Jasła. Jest dziełem dostarczającym wzruszeń i głębokich refleksji nad światem tyle bliskim, co i bezpowrotnie minionym. Emocjonalną refleksją skłaniającą do zasadniczej konstatacji: z jakich okruchów zmuszeni jesteśmy rekonstruować obraz działalności jednego artysty, twórczości nawet tak bardzo nieodległej w czasie. To tak niewiele, a jakie to ważne...
Piotr Łopatkiewicz w Krosnie. w sierpniu 2009 roku
Taka postawa artystyczna, w czasach, kiedy krystalizowała się maniera twórcza rzeźbiarza, nie była zjawiskiem bynajmniej odosobnionym. W końcu 1865 - kiedy Andrzej Szajna przyszedł na świat - neogotyk miał już za sobą ponad stuletni etap rozwoju. Apogeum fascynacji tym stylem, zarówno w architekturze jak i sztukach plastycznych, przypada jednak w Europie dopiero na drugą połową XIX wieku i trwa z powodzeniem nawet do lat dwudziestych następnego stulecia. Obejmuje zatem pełny okres życia i pracy artystycznej naszego rzeźbiarza.
Jeżeli w przyszłości uda potwierdzić się, opartą na rodzinnej tradycji, wiadomość o nauce czy wręcz akademickich studiach Andrzeja Szajny w Wiedniu i Budapeszcie, to owa swoistą predylekcja do gotyckiej maniery zyskać może dodatkową podbudowę. Ewentualny pobyt rzeźbiarza w Wiedniu należałoby lokalizować u ostatnim piętnastoleciu XIX wieku. Wiedeń - stolica ówczesnej monarchii Austro-Węgierskiej, uznać można w tym czasie za jedną ze stolic środkowoeuropejskiego gotyku. Wspaniale realizacje architektoniczne stolicy, ze słynnym Votivkirche na czele ze zbudowanym w latach I856-1879 przez Heinricha von Ferstela), na młodym absolwencie szkoły rzeźbiarskiej w Rymanowie zrobić musiały oszałamiające wrażenie i pozostawić wyraziste piętno na całe już jego artystyczne życie.
Postawa akademicka, coraz bardziej widoczna w tym czasie w poszczegó lnych środowiskach europejskich, uczyniły z gotyku naukę - pojmowaną jako kanon starannie wyuczonych i chętnie stosowanych form. Owa podręcznikowa poprawność regularność i symetryczność ówczesnego neogotyku, staje się próbą stworzenia jakiegoś idealnego obrazu architektury gotyckiej, pozbawionej świadomie wszelkich indywidualnych niuansów. Równolegle do realizacji praktycznych, zaczęły pojawiać się odpowiednie teksty literackie oraz wypowiedzi wybitnych pisarzy i teoretyków sztuki, propagujące architekturę gotycką, by wspomnieć choćby The Seven Lamps of Architecture Johna Ruskina (1849), czy Stundenbunch Rainera Marii Rilkego (1899).
Budowę neogotyckich kościołów, czy projektowanie (niekiedy wcale z nie mniejszym rozmachem) neogotyckich wyposażeń i wnętrz, zalecały w owym czasie wyraźnie również odpowiednie postanowienia władz kościelnych. We Francji od lat czterdziestych XIX wieku dostojnicy, tacy jak np. biskup Bordeaux, nakazywali ten styl dla wszystkich nowo powstających budowli sakralnych. W 1857 roku biskup Rodezu ogłosił kurendę, w której przedstawił pogląd , że sztuka nowożytna jest objawem upadku spowodowanego przez herezję i tylko sztuka romańska oraz gotycka jest, "sztuką prawdziwą" W roku 1852 na terenie Francji znajdowało się w budowie ponad 100 kościołów neogotyckich, a w samej tylko Anglii ponad 200. Kulminacja zainteresowania architekturą gotycką, przypadła jednak na drugą połowę stulecia, a - obok Francji i Anglii - głównym terenem tego rodzaju działalności architektów stają się kraje niemieckie.W neogotyckiej architekturze kościelnej drugiej polowy XIX wieku doszło do zatarcia dawnego zasadniczego podziału między kościołem miejskim i wiejskim, między katedrą a kościołem parafialnym. Kościoły te przestają się różnić nie tylko wielkością ale też zasadniczym architektonicznym programem. Na przełomie XIX i XX wieku, w wielu miasteczkach i wsiach coraz częściej spotykać możemy monstrualnych rozmiarów wiejskie katedry.
Na ziemiach polskich, podobnie jak w całej Europie, środowisko artystyczne także żywo interesowało się gotykiem i jego zastosowaniem w nowej architekturze sakralnej. W roku 1855 Józef Kremer publikuje swoje listy z Krakowa, w których daje jeszcze typową dla romantyzmu (wyraźnie mistyczną interpretację architektury gotyckiej. Dla krakowskiego uczonego gotycki kościół reprezentował „pełną idealizację sztuki i wyraz niczym nie skrępowanej wewnętrznej wolności oraz całkowite przezwyciężenie zmysłowej niematerialności”. Analizując krakowskie kościoły gotyckie Kremer podkreśla, że ich istotną cechą jest ,,całkowite zaniechane efektu zewnętrznego na rzecz skupienia się na wnętrzu. To ,,cofniecie się do wnętrza, a skupienie się w sobie jest pierwszą cechą każdego gotyckiego budynku”. W roku 1882 Karol Matuszewski, w artykule: O estetycznym dziejowym znaczeniu ostrołukowej architektury, wyraził zdecydowaną pochwałę stylu gotyckiego. W tym miejscu przypomnieć tez można słowa ks. Antoniego Brykczyńskiego z pracy Dom Boży to jest praktyczne wskazówki budowania, naprawiania i utrzymywania kościołów (1897): "Wiek XIX nie zdobył się na żadny nowy styl, ale w budowie kościołów wraca się, najczęściej do gotyckiego lub romańskiego, jako mających więcej cech religijnych, tego więc kierunku trzymać się nam także należy, budując przede wszystkim kościoły w stylu wiślano - bałtyckim do potrzeb naszych najwięcej zastosowanym, bo jest on dowodem powrotu ducha chrześcijańskiego, jaki również okazywać się zaczyna w kościelnym malarstwie i rzeźbie".
W takiej atmosferze artystycznej, ideologicznej i społecznej wyrasta osobowość rzeźbiarza Andrzeja Szajny. Tu, ze w swoich realizacjach rzeźbiarskich skoncentrował się On przede wszystkim na kreowaniu bogato zdobionych rzeźbą figuralną neogotyckich nastaw ołtarzowych, było z jednej strony potrzeba czasu - na przełom XIX i XX wieku w obszarze Galicji między Krakowem i Lwowem przypada bowiem największe nasilenie akcji budowlanej w zakresie sakralnej architektury neogotyckiej. Z drugiej zaś było najpewniej wyrazem osobistych zapatrywań estetycznych, które to właśnie w sztuce gotyckiej pozwalały widzieć Mu niezaprzeczalne piękno lekkość oraz religijna powagę i dostojność.
Książka Krystyny Szayny-Dec - wnuczki artysty to pierwsza próba monograficznego spojrzenia na twórczość wybitnego jaślanina. A mimo oczywistych niedostatków w zachowanym materiale archiwalnym, spowodowanych tragedią Jasła z 1944 roku, pożarem rodzinnego domu i zniszczeniem przechowywanych tam dokumentów, praca ta stanie się z pewnością ważnym przyczynkiem w badaniach nad przeszłością artystyczną Jasła. Jest dziełem dostarczającym wzruszeń i głębokich refleksji nad światem tyle bliskim, co i bezpowrotnie minionym. Emocjonalną refleksją skłaniającą do zasadniczej konstatacji: z jakich okruchów zmuszeni jesteśmy rekonstruować obraz działalności jednego artysty, twórczości nawet tak bardzo nieodległej w czasie. To tak niewiele, a jakie to ważne...
Piotr Łopatkiewicz w Krosnie. w sierpniu 2009 roku
Opublikowane w
Wystawy